UWAGA!

Od 25 maja 2018 r. organem właściwym w zakresie ochrony danych osobowych jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Nowa strona internetowa urzędu jest dostępna pod adresem: www.uodo.gov.pl.

Materiały zamieszczone na stronie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO) dostępnej pod adresem www.giodo.gov.pl mają charakter archiwalny.

POZOSTAŃ NA STRONIE ARCHIWALNEJ (GIODO)

Nie ujawniajmy intymnych szczegółów

Metadane
Podmiot udostępniający: Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO
Wytworzył informację: Rzeczpospolita 2007-06-06
Wprowadził‚ informację: Robert Czapski 2007-11-13 15:04:25
Ostatnio modyfikował: Rafał Kreusch 2013-11-28 12:56:59
Czy teczki sąsiadów powinniśmy oglądać w Internecie?
MICHAŁ SERZYCKI: JUŻ to się dzieje, bo pokrzywdzeni, którzy dostali teczki, ujawniają ich zawartość nie tylko w prasie czy publikacjach naukowych, ale też na stronach internetowych. W wypadku pokrzywdzonych jest to zgodne z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej.

Co wyrok Trybunatu Konstytucyjnego zmienił w regułach publikacji informacji z teczek?
W zasadzie nic, bo ujawnianie danych zawartych w teczkach nie podlega ustawie o ochronie danych osobowych. Tak wynika z art. 71 ustawy o IPN. Prezes IPN -godząc się na udostępnienie teczki - bierze więc za to odpowiedzialność. W trakcie prac legislacyjnych nad ustawą lustracyjną sugerowałem, aby zbiory archiwalne zgromadzone w IPN i ich przetwarzanie podlegały ochronie danych osobowych, ale rozwiązanie to nie znalazło uznania w Sejmie. Osobom, które czują się pokrzywdzone, pozostają roszczenia z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

Czyli udostępnianie danych o sprawach łóżkowych, stanie zdrowia, nałogach jest zgodne z prawem?
Moim zdaniem nie powinno się tego robić. Nie wiem, na jaki kształt lustracji zdecyduje się ustawodawca, jestem jednak przeciwnikiem publikowania danych wrażliwych (np. o nałogach, preferencjach seksualnych). Myślę, że rozsądne jest rozwiązanie zaproponowane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby dane wrażliwe utajniać. Interesować powinny nas informacje o osobie inwigilowanej ijej działalności opozycyjnej oraz to, na jakie krzywdy została narażona (i kto to zrobił), a nie to, z kim np. piła alkohol czy utrzymywała kontakty intymne. Ponadto Polska jest członkiem Unii Europejskiej, należy też do Rady Europy. Obowiązują więc nas standardy, według których publikacja danych wrażliwych jest z nimi sprzeczna. Obawiam się, że publikowanie danych wrażliwych groziłoby Polsce skargami i przegranymi przed Trybunałem w Strasburgu i Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, tak jak to było w sprawach przeciwko Rumunii i Litwie.

Takie kwestie jak alkohol, ukrywany romans czy popełnienie przestępstwa mogły mieć jednak wpływ na werbunek...
Tak, ale pozostawiłbym tylko ocenie moralnej przyczyny, które spowodowały, że dana osoba zgodziła się na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa.

Stwierdzenia: "jest homoseksualistą", "nadużywa alkoholu", są jasne. A co z takimi opiniami, jak np. "nie lubi kobiet", "nosi różowe skarpetki", "nie wylewa za kołnierz"? Czy to też dane wrażliwe?
Tak. Katalog tych danych zawiera art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych. Mówi jednoznacznie, że są to informacje m.in. o nałogach, pochodzeniu etnicznym, poglądach politycznych, życiu seksualnym itp. Moim zdaniem to jeszcze jeden argument, aby danych wrażliwych nie publikować.

Kto powinien oceniać, czy informacje w teczce to dane wrażliwe?
O tym powinien jednoznacznie zdecydować ustawodawca.
Dane osobowe pojawiają się też na tzw. wokandach internetowych oraz w gazetach publikujących zdjęcia skazanych za jazdę po pijanemu. Taka praktyka jest zgodna z przepisami? Minister sprawiedliwości w swoim zarządzeniu określa dokładnie, co jest wokandą, jak należy ją publikować itp. Ograniczona ilość informacji (np. tylko sygnatury spraw z datami rozpraw, bez możliwości zidentyfikowania osoby) nie jest -w świetle tych przepisów - wokandą. Może więc bez przeszkód być publikowana w sieci publicznej. Pójście dalej wymagałoby jednak zmiany przepisów, co sygnalizowałem ministrowi Zbigniewowi Ziobrze. Uczulam też na to sędziów i pracowników sądów podczas serii szkoleń, które właśnie zaczęliśmy - pierwsze się odbyło w Gdańsku. Podczas szkoleń rozwiewamy też wątpliwości w sprawie publikacji zdjęć pijanych kierowców. Dopuszcza to kodeks postępowania karnego, a kontrowersje związane z takimi publikacjami wynikały raczej z tego, że sądy nie stosowały tego środka.

Co pan mówi sędziom np. w sprawie udostępniania akt?
Od arbitralnej decyzji prezesa sądu zależy, czy akta takie udostępni. Przepisy generalnie tego nie zabraniają. Szkopuł w tym, że samo zanonimizowanie danych osobowych czasem nie wystarcza, aby ukryć informacje o osobie, której sprawa dotyczy. Mówię o tym na szkoleniach nie tylko sędziom, ale też urzędnikom państwowym i samorządowym, którzy prowadzą postępowania administracyjne i mają wątpliwości, komu mogą udostępniać akta.

Skoro ktoś ma dostęp do akt, to może się dowiedzieć np., kto donosił na zupełnie inną osobę…
Mam wątpliwości, czy to słuszna praktyka. Raczej niespotykana w cywilizowanym świecie. Uważam, że dane takich osób powinno się z mocy prawa anonimizować i udostępniać tylko sądom. Świadków i ofiary przestępstw należy objąć ścisłą ochroną. Obecnie istnieje, co prawda, możliwość utajnienia przez sąd danych adresowych takich osób (art. 184 k.p.k.) - powinno to jednak być regułą, a nie wyjątkiem.

-rozmawiał Michał Kosiarski

Ostatnie aktualności